cykl-zycia-roslina

Cykle życia

Badaniem rytmów biologicznych zajmują się stosunkowo młode dziedziny nauki zwane chronobiologią i chronofarmakologią. Ponieważ dotychczas nie powstał ich odpowiednik na gruncie psychologii, pozwolę sobie przedstawić nie skrępowany konwencją przegląd wybranych slajdów „chronopsychologii”.
Być może kiedyś powstanie z tego pełna opowieść.

Naszą podróż rozpoczniemy wątkiem kosmologicznym…

 

Zegary Kosmosu

Cykle występujące u człowieka pełnią również funkcję zegarów biologicznych. Chociaż większość z nich synchronizowana jest impulsami płynącymi z otoczenia, to zachowują dużą dokładność nawet jeśli pozbawi się człowieka dopływu tych impulsów. Na przykład wiele osób potrafi budzić się o określonej godzinie z kilkusekundowym wyprzedzeniem w stosunku do mającego zadzwonić alarmu. Jedynym wyjaśnieniem alternatywnym do postrzegania pozazmysłowego, jest uznanie istnienia precyzyjnych zegarów wewnętrznych. Najbardziej znanym zegarem biologicznym jest oczywiście rytm okołodobowy (cirkaradialny). Nazwa tego rytmu oznacza dosłownie, że jest to rytm o długości około jednej doby – gdyby pozostawić człowieka bez dopływu informacji o porze dnia okazałoby się, że jego doba wydłużyłaby się mniej więcej do 25,2 godziny. Taki człowiek budziłby się każdego dnia o godzinę później i o godzinę później by zasypiał. Po odrzuceniu teorii lenistwa, obecnie nikt nie ma pewności co do podłoża różnicy długości między rytmem dnia/nocy i odpowiadającym mu rytmem cirkaradialnym. (Choć wiadomo, że ułatwia to życie osobom zmieniającym strefy czasowe). Ze względów praktycznych równie dobrze poznane są hormonalne rytmy miesięczne, kluczowe w biologii kobiety, ale występujące również u mężczyzny.

Przejdźmy jednak na mniej wydeptany grunt. Hipotez łączących cykle kosmosu z biologicznymi nie powinno się wkładać między bajki a teorie konspiracji. Chociaż nie potrafimy wykazać związku przyczynowo-skutkowego między fazami księżyca a cyklem miesięcznym kobiety to nikt nie zaprzeczy, że taki w ogóle nie istnieje. Kierując się teorią ewolucji musimy założyć maksymalne dostrojenie organizmu do promieniowania kosmosu (w efekcie tysięcy lat rozwoju gatunku). Ponieważ promieniowanie to pulsuje i nie jest bynajmniej obojętne dla człowieka, wynika z tego wniosek, że i człowiek powinien podobnie „pulsować”. Niektórzy badacze przyznają, że wpływ cykli plam słonecznych na koniunkturę społeczną i gospodarczą jest prawie pewny, ich wątpliwości dotyczą skali zjawiska (nawiasem mówiąc ów 11 letni, odwieczny rytm wszedł właśnie w fazę niżu – w  świetle tej teorii nie jest przypadkiem narastający obecnie, wieloaspektowy kryzys światowy). Innym kosmicznym rytmem jest pulsowanie pola magnetycznego Ziemi. Jest to tak zwany rezonans Schumanna, oscylujący w przedziale 8-9 Hz (oscylacji na sekundę).  Stosując kryteria opisu obecnej wiedzy należy uznać za przypadek, że około 9 Hz jest uznawane przez neuropsychologię za idealną częstotliwość pracy mózgu: optymalne przyswajanie informacji, relaks i najwyższą kreatywność. Obecnie najlepszą hipotezą tłumaczącą ten ewentualny związek jest rezonans między ciałem człowieka a otaczającym go wszechświatem. Mówiąc ogólnie – stan dostrojenia układu dwóch współistniejących obiektów zwykle jest też stanem optymalnym (może za wyjątkiem konstrukcji mostu i kolumny maszerujących po nim żołnierzy). Jak widać „ślepy zegarmistrz” pojął to i w trakcie rozwoju gatunku montował poszczególne układy zgodnie z muzyką wszechświata.

 

 

Granice poznania

Mówiąc o sprawach związanych z makrokosmosem nie wolno zapominać o tym co dzieje się w skali mikro. Przyznam, że jest to być może nawet bardziej fascynujące, ponieważ właśnie ta skala najbardziej ociera się o granicę świadomości i poznania.

Gdyby kilkanaście lat temu wspomnieć neurobiologowi o 40 Hertzach, to prawdopodobnie odesłałby on delikwenta do specjalisty z dziedziny elektroniki. Dzisiaj, takie hasło rzucone na sympozjum naukowym wywoła wśród neuropsychologów żywe poruszenie. Każdy zapewne wie, że mózg jest układem aktywnym zarówno elektrycznie jak i chemicznie. Obserwacja jego działania przy użyciu aparatury EEG doprowadziła do sformułowania następującego wniosku – tam gdzie jest świadomość, tam pojawiają się również elektryczne oscylacje neuronów kory mózgowej rzędu 40 Hz. Jest to niebywały kąsek dla tych naukowców, którzy rzucili wyzwanie zagadce świadomości, stanowi bowiem jedyny, znany przejaw jej funkcjonowania na poziomie neurologicznym. Możemy przypuszczać, że ten specyficzny rytm taktuje pracę umysłu podobnie jak zegar kwarcowy w komputerze, co w obu przypadkach umożliwia komunikację rozległej sieci elementów.

Gdyby zaś przełożyć jednostkę częstotliwości 40 Hz na długość cyklu, wówczas otrzymalibyśmy około 25 milisekund. Jak pokazują z innej strony badania behawioralne (zachowania) jest to równie istotna liczba. Skoro 25 milisekund liczą sobie rytmy biologiczne taktujące świadomość (lub na odwrót), to powinniśmy oczekiwać śladów tychże rytmów w zachowaniu człowieka i jego percepcji otoczenia. Powód dla którego świadomie nie zdajemy sobie z nich sprawy jest taki, że to właśnie z nich świadomość się składa. Szczegółowe badania pokazały jednak, że percepcja czasu i otoczenia są daleko mniej ciągłe i obiektywne niż możemy sądzić. Znanych jest wiele dowodów na istnienie 25 milisekundowych cykli pracy umysłu. Bodźce wzrokowe prezentowane w odstępie czasowym mniejszym od 20-30 msek odbierane są przez świadomość jako jednoczesne. Dla wyjścia z okna jednoczesności potrzeba kilku dodatkowych milisekund, natomiast dla ustalenia kolejności bodźców niezbędny jest czas wyższy niż 30 msek. Świadomość można więc przedstawić jako punkt w czasie o „szerokości” 25 msek, a to dlatego, że nasze neurony synchronizują się na takiej właśnie częstotliwości. Z powodów przedstawionych ograniczeń, człowiek może odebrać i rozróżnić maksymalnie 30 różnych bodźców w ciągu sekundy. Opisana właściwość percepcji wzrokowej jest wykorzystywana przy projekcji filmów. Zamiast nagrywać każdą milisekundę akcji wystarczy sfotografować ją co 30 msek, a człowiek przy zachowaniu dobrej jakości obrazu nie zorientuje się, że jest oszukiwany. Oczywiście postrzegamy zjawiska dziejące się nawet szybciej niż 1 msek. Szybkie wibracje powietrza to przecież nic innego jak dźwięk, natomiast jeszcze szybsze wibracje fal elektromagnetycznych dają kolor – jest to jednak zupełnie inna jakość odbioru.

Zjawiska zachodzące na tak krótkich odcinkach czasu mają znacznie bardziej naukowe, niż praktyczne dla szarego człowieka. Nie każdy z nas może, lub musi skorzystać z tego, że przy rozpoznawaniu obiektów oddalonych do 15 metrów od niego szybciej jest zastosować zmysł słuchu, natomiast powyżej tej granicy przewagę zyskuje wzrok (wynika to z wolniejszej pracy układu wzrokowego niż słuchowego, ale również większej prędkości światła niż dźwięku). Nie każdy przecież gra w squasha, lub prowadzi samochód z prędkością 200 km/h. Jako ciekawostkę można także potraktować fakt, iż decyzję wyboru podejmujemy co 30 milisekund. Bardzo możliwe jednak, że to właśnie te informacje przybliżają naukę do zrozumienia istoty świadomości.

Z pewnością łatwo jest nam sobie wyobrazić, co może się wydarzyć w przeciągu trzech sekund. Cykl wyznaczany przez owe 3 sekundy jest jednak równie zagadkowy. Człowiek potrafi oszacować długość trwania dowolnego bodźca, o ile nie jest on dłuższy niż 3 sekundy. Muzyk nie potrafi akcentować rytmu przekraczającego 2,5-3 sekundy. Powyżej tej granicy zdolność pamiętania, lub inaczej rozumienia połączenia między bodźcami jest zaburzona. Czas spaja więc tylko te wrażenia, które są od siebie w odległości maksymalnie 3 sekundy. Jeśli jednak pomiędzy dwoma odległymi zdarzeniami istnieje trzecie to skojarzenie może powstać niejako pośrednio – tak najczęściej wygląda proces pamięciowy. Tekst ulubionej piosenki pamiętamy dlatego, że poszczególne słowa łączą się w łańcuch pamięciowy. Zauważmy teraz, że jeśli będziemy bez przerwy wymawiać słowo KUBA, wówczas co około 2-3 sekundy zmieni się ono w BAKU, i na odwrót. Podobny efekt powstanie, gdy skoncentrujemy wzrok na kostce Neckera (narysowana na płaszczyźnie siatka sześcianu – dwa przesunięte względem siebie kwadraty, których wierzchołki połaczone są krawędziami). Niezależnie od naszej woli, a nawet wbrew niej, sześcian zmienia perspektywę również co około 3 sekundy. W ten sposób poznaliśmy drugie oblicze rytmu 3 sekundowego. Jedna z hipotez tłumaczy to jako „męczenie” się śladów pamięciowych. W przykładzie z powtarzanym słowem, neurony odpowiadające za KUBA są jak gdyby sprawne co 3 sekundy ustępując cyklicznie miejsca BAKU. Analogicznie wygląda sytuacja z kostką Neckera. Zjawisko to jest wykorzystywane w systemach przyspieszonej nauki języków obcych. Powtarzanie słówek co 3-4 sekundy jest efektywniejsze niż klepanie ich non-stop.

 

90 minut

Kolejnym, zagadkowym obszarem w którym poszukamy śladów cykli życia jest sen. Już około 50 lat temu stosunkowo proste metody umożliwiły naukowcom obserwację aktywności mózgu w czasie, gdy zarówno ciało jak i świadomy umysł śpią. Analizując wykresy fal mózgowych oraz ruchy oczu śpiącego Kleitman i Aserinski wykazali, że stan snu nie jest jednorodny, lecz charakteryzuje się naprzemiennym występowaniem stadiów, które nazwali REM i NREM. Do niedawna utożsamiano sen REM z marzeniami sennymi, lecz obecnie wiadomo, że oprócz snów wizualnych występują również sny racjonalne, obecne w fazie NREM. Przeglądając setki metrów zapisu EEG Kleitman dostrzegł pewną regułę – 90 minutową cykliczność występowania faz snu REM. Ponieważ podczas snu REM aktywność mózgu jest dość podobna do występującej w stanie czuwania badacz ten wysnuł hipotezę, iż odkryty przez niego 90 minutowy cykl jest pozostałością starego filogenetycznie cyklu aktywności i odpoczynku. Formułując tak śmiałe przypuszczenie Kleitman był bardzo blisko prawdy.

BRAC, czyli Basic Rest-Activity Cycle został nieoczekiwanie odnaleziony u dalekich krewnych człowieka – delfinów butelkonosych. Aktywność życiową delfinów można opisać na dwa sposoby: nigdy nie śpią, albo zawsze śpią. Jak to jest możliwe? Otóż co 45 minut (30-60 minut) ich jedna półkula mózgowa budzi się, zaś druga zasypia. W ten sposób delfiny butelkonose radzą sobie z zagrożeniami środowiska w którym żyją. Silne prądy morskie, ostre skały i drapieżniki nie stanowią problemu dla istoty, która jest zawsze czujna i gotowa. Jest prawdopodobne, że u człowieka oscylacje podczas snu są analogiczne do tych, które zaobserwowano u delfinów. Ponieważ człowiek jest bardziej uzależniony od rytmu dnia i nocy niż zwierzęta zamieszkujące toń morską, rytm BRAC musiał u niego ustąpić rytmowi okołodobowemu.

Mogłoby się wydawać, że rozbieżność pomiędzy aktywnością półkul mózgowych u delfinów i snu REM, NREM u człowieka poddaje pod wątpliwość sens analogii. Kolejne badania i eksperymenty pokazały jednak, że podczas snu REM bardziej aktywna jest prawa półkula, natomiast w trakcie NREM aktywna jest półkula lewa. Na przykład osoby wybudzone w fazie REM wykonywały lepiej zadania przestrzenne niż werbalne. Uważa się, że półkula prawa przetwarza i magazynuje dane wizualne, podczas gdy lewa odpowiada za informacje werbalne (jest to uproszczony podział!). W fazie REM banki pamięci wizualnej są bardziej aktywne, toteż zadania przestrzenne są wykonywane sprawniej. Potwierdzają to również eksperymenty z pozbawieniem określonej fazy snu. Ich istotą jest założenie, iż pozbawiając człowieka możliwości uporządkowania informacji podczas snu uniemożliwiamy tym samym uczenie się. Faktycznie – w efekcie deprywacji ze snu REM, badani nie byli w stanie przyswoić sobie informacji prezentowanych do półkuli prawej.

W 1979 roku, w dwadzieścia lat po odkryciach Kleitmana, badacze Armitage i Klein odnaleźli 90 minutowe oscylacje w czuwaniu i codziennej aktywności człowieka. Idea eksperymentu była niezwykle prosta. Przez pełny dzień, co 15 minut należy przeprowadzać testy werbalne i przestrzenne sprawdzające wydajność kolejno lewej i prawej półkuli. Analiza spektralna Fouriera, służąca do odnajdywania cykli w zaszumionych informacjach, wykryła cykle o długościach około 4 godzin, 40 minut i właśnie 90 minut. Chociaż badania Armitage’a były na zmianę kwestionowane, obalane i potwierdzane w ciągu następnych kilku lat, to nadal stanowią mocny argument przemawiający za istnieniem 90 minutowego cyklu półkulowego. Trudności w precyzyjnym wykryciu rytmów w stanie czuwania wiążą się z niespokojną aktywnością mózgu spowodowaną wykonywaniem przez człowieka rozmaitych czynności. Tak więc to co jest we śnie doskonale widoczne, w stanie czuwania może być ledwie dostrzegalne.

Interpretując wyniki otrzymane w stanie czuwania poprzez analogię ze snem, należy również pamiętać o nierównomierności długości faz REM i NREM. Cykle REM są zazwyczaj krótsze od NREM, co oznacza, że prawa półkula jest w cyklu ultradobowym mniej aktywna niż lewa. To spostrzeżenie sensownie spaja kolejne elementy układanki. Wiadomo, że „udział” REM w ogólnym czasie snu człowieka jest największy w okresie niemowlęctwa, zaś z upływem lat maleje, aby w wieku 50-60 lat osiągnąć minmalny poziom. Badacze zagadnień związanych z półkulami mózgowymi uważają również, że w dzieciństwie przewagę w kontrolowaniu zachowania ma półkula prawa, która ustępuje później dominacji lewej. Po raz kolejny widzimy zgodność między fazami snu i aktywnością półkul mózgowych.

 

Teoria Tao

Zastanówmy się teraz nad konsekwencjami występowania zmiennej aktywności półkul u człowieka. Ponieważ obie półkule mózgowe są wyspecjalizowane do wykonywania określonych zadań, to dla osiągnięcia harmonijnego funkcjonowania muszą ze sobą współpracować. Sytuacja w której jedna z nich jest pogrążona we śnie, podczas gdy druga pracuje byłaby nie do pomyślenia. Po złagodzeniu skali tego zjawiska sensownie brzmi stwierdzenie, że półkula bardziej aktywna umożliwia „złapanie oddechu” i odpoczynek, stanowiący substytut snu dla drugiej.  Niestety naturalna aktywność umysłu najczęściej mija się z aktywnością którą umysłowi narzucamy. Powodem są obowiązki płynące z otoczenia, ale również cele, które sztywno ustalamy nie uwzględniając swoich możliwości psychofizycznych. Znając potrzebę organizmu do „subtelnego” odpoczynku powinniśmy mu to umożliwić wykorzystując te zasoby, które w danej chwili są najbardziej aktywne.

Jednostki lekcyjne nie przez przypadek liczą sobie 45 minut w szkole i 90 minut na studiach, tyle bowiem wynoszą cykle efektywnej koncentracji na jednym zadaniu. Równie ważna jest jakość pobudzenia, tak więc szkolny rozkład zajęć powinien być skonstruowany w taki sposób, aby przedmioty humanistyczne występowały naprzemiennie z abstrakcyjnymi. Jak na obecne warunki panujące w szkolnictwie jest to zbyt idealistyczny pomysł. Ponadto ważne byłoby dopasowanie lekcji do aktualnego pobudzenia półkulowego ucznia. W grupie 30 osobowej byłoby to do zrealizowania tylko przy założeniu, że rytm 90 minutowy jest identyczny u każdego ucznia, a więc kolejne cykle są trwale przypisane określonym porom dnia. Jak na razie nie przeprowadzono badań testujących taką hipotezę.

Mimo, że do pewnego stopnia jesteśmy ograniczeni obowiązkami narzucanymi nam z zewnątrz, to jednak istnieje duży margines swobody naszego działania. Od nas również zależy, czy będziemy działali zgodnie z odwiecznym rytmem, czy też wbrew niemu. Licząca sobie tysiące lat chińska doktryna Tao jest ponadczasowym wezwaniem do działania zgodnie z naturalnymi potrzebami. Lao Tsy, czyli autor Tao Te King – podstawowego tekstu taoistycznego, definiuje podstawowy charakter wszystkich zjawisk jako cykliczność. Również człowiek podlega temu prawu, jednak w odróżnieniu od materii nieożywionej i zwierząt, świadomość pozwala mu decydować o własnym postępowaniu. Tak więc zależnie od podejmowanych działań człowiek może być „na fali”, lub może „wypaść z obiegu”.

Istotą filozofii Tao jest stan „wu-wei” – specyficznie pojmowana bierność, lub inaczej „nie czynienie”. Tak naprawdę bierność nie oznacza tutaj apatii i bezruchu. Czytając pisma taoistyczne dochodzi się do wniosku, iż sednem wu-wei jest działanie, ale bez użycia siły – działanie zgodnie z naturalną siłą. Jest to więc nie czynienie niczego, co byłoby niezgodne z rytmem. Jak pisze Lao Tsy „świat należy do tych, którzy pozwalają mu płynąć lekko, zgodnie z jego naturalnym porządkiem”. Ktoś kto działa spontanicznie ma gwarancję Lao Tsego, że działa zgodnie z rytmem, a więc nie marnuje energii. Krótko mówiąc – nie należy robić czegoś na co się nie ma ochoty, lub jak mawiał kontrowersyjny Aleister Crowley „Czyń swoją wolę!”

Współcześni zwolennicy Taoizmu mogą mieć dzisiaj zastrzeżenia, co do uniwersalności jego przekazu. W obecnej erze techniki i szybkiego życia osiągnięcie wu-wei jest prawdopodobnie dużo trudniejsze niż w czasach, gdy Taoizm się rodził. Nic więc dziwnego, że w tak zastraszającym tempie wzrasta ilość zaburzeń psychicznych i ogólna dezorientacja współczesnego człowieka.

 

Półkule mózgowe

Kolejny krok w dziedzinie poznania rytmu 90 minutowego postawiła Debra Werntz (rok 1981). Pokazała ona, że rytmom dominacji półkul mózgowych odpowiadają podobne zmiany w cyklu oddychania nosem. Gdy prawe nozdrze jest bardziej „otwarte” niż lewe, wówczas w lewej półkuli mózgowej występuje aktywność elektryczna świadcząca o większym pobudzeniu, i na odwrót. Dzięki temu odkryciu każdy z Czytelników może już w tej chwili przekonać się która półkula jest u niego bardziej aktywna. Wystarczy przylepić nos do szyby, a następnie wykonać spokojny wydech przez nos. Wielkość zaparowanego pola jest wskaźnikiem ilości wydychanego powietrza. Niestety u  większości z nas diagnoza jest bardziej skomplikowana – musimy bowiem wziąć pod uwagę niesymetryczną budowę anatomiczną przegród nosowych, która powoduje, że przez jedną dziurkę zawsze przepływa mniej powietrza. Cykl 90 minutowy najłatwiej jest zaobserwować po przebudzeniu w nocy. Wówczas jedna z dziurek może być całkowicie zatkana.

Korzystając z tej reguły jesteśmy w stanie, w prosty sposób określić jakie cechy osobowości (wyznaczone przez aktywność półkul) przeważają w danej chwili. Dzięki wieloletnim eksperymentom naukowcom udało się z grubsza ustalić jak wygląda podział pracy półkul u człowieka. Na początek zajmijmy się sferą intelektualną. Prawa półkula odpowiada za myślenie wizualne, peryferyczne postrzeganie pola widzenia, holistyczność, kreatywność, bezczasowość natomiast lewa to myślenie werbalne, koncentracja na szczegółach, linearność, umiejscowienie w czasie i działania manualne. Osobom znającym język japoński dopowiem, że prawa „czyta” alfabet Kanji, natomiast lewa alfabet Kana.

Skoncentrujmy się na sferze emocji. Postaram się przekonać Czytelnika, że prawa półkula odpowiada za tak zwane „złe” emocje, natomiast lewa jest neutralna, lub pozytywna. Co więcej u  wielu ludzi jedna z nich bardziej dominuje niż druga, co powoduje mniejsze, lub większe ukierunkowanie rozwoju osobowości.

Określenia takie jak prawość, czyjaś prawica, lub dwie lewe ręce, pojawiające się nawet w Piśmie Świętym, świadczą o większej sympatii jaką człowiek darzy prawą stronę niż lewą. Wczesne badania neurologiczne wykazały, że lewa strona (ciała i przestrzeni wzrokowej) jest kontrolowana przez półkulę prawą, a więc jak wynika z tego gorszą, lub ustępującą lewej.

Skutki dominacji jednej z półkul ujawniają się już w wieku niemowlęcym. Amerykańskie badania pokazały, że u niemowląt płaczliwych i nieznośnych dużo bardziej aktywna jest półkula prawa niż lewa, czego nie stwierdzono u niemowląt spokojnych. Zgodnie z innymi badaniami małe dzieci sprawiające kłopoty wychowawcze; kapryśne i wiecznie niezadowolone, wyrastały później na jednostki określane przez psychoanalizę jako neurotyczne.

W wieku dojrzałym globalna aktywacja półkul wywiera równie silny wpływ na życie człowieka. Podczas jednego ze swych eksperymentów Richard Davidson porównał ochotników o największej aktywności lewego płata czołowego z piętnastoma osobami, u których najwyższą aktywność przejawiał płat prawy. Ci drudzy wykazywali w testach osobowości wyraźnie negatywne postawy – „pasowali idealnie do stworzonych przez Woody Allena komicznych, ale nieszczęśliwych postaci panikarzy postrzegających najdrobniejsze niepowodzenie jako straszliwą katastrofę, bojaźliwych i łatwo wpadających w przygnębienie, podejrzliwych i traktujących świat jako miejsce pełne piętrzących się wszędzie trudności”.

Można dowieść, że zadaniem prawej półkuli jest percepcja bólu i odczytywanie zagrożenia. W eksperymencie polegającym na bolesnej stymulacji komór nosowych strumieniem CO2, stwierdzono dwukrotnie większą aktywację prawej półkuli. W innym eksperymencie grupie osób wyświetlano filmy zawierające treści zagrażające (negatywne), a po przerwie filmy o treści pozytywnej. Metoda prezentacji tachioskopowej pozwalała na wyświetlanie filmu tylko do jednej, wybranej półkuli. Okazało się, że subiektywne odczucie emocji było największe przy ekspozycji filmu negatywnego do półkuli prawej. Podobne wyniki otrzymano w eksperymencie z odsłuchiwaniem słów o znaczeniach negatywnych i pozytywnych, przypuszcza się więc, że specjalizacją prawej jest interpretacja sygnałów świadczących o zagrożeniu jednostki. Na przykład pacjenci z fizycznym uszkodzeniem prawej półkuli nie potrafią odczytać emocji z twarzy i głosu drugiej osoby. Z kolei pacjenci o uszkodzonej (czyli nie funkcjonującej) lewej półkuli robią to nad wyraz dobrze, co więcej – interpretują świat jako pełen niebezpieczeństw i zagrożeń.

Percepcja i interpretacja bodźców służy do oceny sytuacji. Drugim etapem jest reakcja obronna – stres aktywujący organizm zastrzykiem adrenaliny, bądź prowokujący do ucieczki lęk. Za wymienione tutaj niepożądane emocje odpowiada autonomiczny układ sympatyczny. W ostatnich latach eksperymenty pokazały, że prawa półkula w jakiś sposób pośredniczy w kontroli ten układu. Przykładowo uszkodzenia prawej półkuli powodowały „rozluźnienie” działania układu sympatycznego, a więc obniżały lękowość jednostki. W pewnym eksperymencie badano wpływ stresu egzaminacyjnego na działanie mózgu. Zauważono wyraźne przesunięcie dominacji prawego oka na lewe, co jest interpretowane jako przełączenie trybu działania mózgu na prawą półkulę podczas przeżywania stresu. Podane argumenty przekonują, jak sądzę, że negatywne emocje są w większym stopniu kontrolowane przez półkulę prawą niż lewą.

Przypuszczać można, że nierównowaga dominacji półkul istotnie wpływa na podejście do życia, oraz realizację ukrytego potencjału człowieka. Jest to jeden z powodów dla których Tao – życie zgodne z naturą przestaje być uniwersalne. Osoba lękliwa z natury może mieć duże możliwości, które z powodu obronnego stylu życia nigdy się nie ujawnią. Z drugiej strony jednostka pozbawiona skrupułów i „sumienia” nie zawaha się przed realizacją pragnień stojących w sprzeczności z interesami innych ludzi.

Jesteśmy do pewnego stopnia uwarunkowani wrodzoną dominacją półkul, co nie znaczy, że nie mamy na nią żadnego wpływu. Kiedy metodą badania przepływu krwi w mózgu zbadano osoby po „intoksykacji etanolem” okazało się, że znacznie zredukował on przepływ krwi w prawej półkuli. Tłumaczy to skuteczność alkoholu w usuwaniu smutku i zdenerwowania. Wyjaśnia także dlaczego alkoholik sięga po kieliszek – w ten sposób walczy z brakiem równowagi układu nerwowego.

Istnieją mniej kontrowersyjne metody terapii. Znana nam już badaczka Werntz odkryła również, że oddychanie tylko jednym nozdrzem powoduje wzrost aktywacji półkuli mózgowej leżącej po przeciwnej stronie. W ten sposób pokazała, że istnieje dwustronny wpływ między półkulami a oddychaniem. Jej odkrycie nie było czymś nowym w historii ludzkości.

 

Kundalini

Dużo pełniejszą wiedzę o wzajemnych zależnościach ciała i psychiki posiedli już kilka tysięcy lat temu wschodni mistycy. Zapisane w świętych księgach techniki oddechowe, tworzące system Pranajamy, w precyzyjny sposób opisywały w jaki sposób stany świadomości „podążają” za oddechem. Nie wnikając w szczegóły tego niezwykle złożonego systemu chciałbym przybliżyć czytelnikowi fundamentalne zasady na których opierała się joga. Pomogą one zrozumieć podobieństwa między współczesną nauką i starożytną wiedzą o zdrowiu.

Zgodnie z systemem jogi nasze ciało składa się z kilku poziomów energetycznych, z których ciało fizyczne jest przejawem energii najbardziej skondensowanej i „najmniej szlachetnej”. Funkcjonowanie organizmu umożliwia wewnętrzny przepływ energii siecią nadichoraz jej wchłanianie i magazynowanie w ośrodkach energetycznych nazwanych czakrami. W jodze istnieje pełny związek między ciałem a umysłem. Blokada w przepływie energii na dowolnym poziomie ciała powoduje określone efekty w psychice.

Najważniejszy przepływ energii dokonuje się za pośrednictwem trzech kanałów umiejscowionych wzdłuż kręgosłupa. Pingala jest kanałem w którym płynie energia słońca i aktywności. Ida jest dokładnym jej przeciwieństwem, natomiast Sushumna łączy w sobie obie energie. Jak wynika z przekazów ezoterycznych tylko Sushumna położona jest centralnie w kanale kręgosłupa. Ida i Pingala wiją się slalomem pomiędzy czakrami a w okolicach mózgu dzielą się na prawą i lewą stronę. Jedna z nich zasila energią półkule lewą (Pingala), zaś druga półkulę prawą (Ida). Lewa i prawa dziurka nosa połączone są kolejno z Idą i Pingalątoteż oddychanie wybraną dziurką powoduje aktywację przeciwnej półkuli. Oczywiście w starożytnej jodze nie było mowy o półkulach mózgowych. Zamiast tego mówiło się o aktywacji określonych cech psychicznych, odpowiadających jednak specjalizacji półkul. Dzisiaj okazuje się, że nasi przodkowie potrafili stworzyć system pasujący do współczesnych koncepcji neuropsychologicznych jedynie w oparciu o introspekcję i subiektywne doznania. Sunyata Saraswati radzi na przykład zablokować prawe nozdrze, aby posługiwać się intuicją – prawą półkulą. Inny jogin twierdzi, że oddychanie lewym nozdrzem powoduje ochłodzenie ciała – właśnie prawa półkula kontrolując układ autonomiczny obkurcza naczynia krwionośne. Jodze znana jest również pozycja otwierająca lewe nozdrze i zamykająca prawe. Zwana jest ona pozycją tygrysa i jest to po prostu wygodny sposób leżenia na prawym boku. Prawe nozdrze ulega wówczas przekrwieniu, natomiast lewe otwiera się i nabiera powietrze.

Celem wykonywania technik jogi było coś więcej niż sterowanie działaniem wybranej półkuli. Jak wiemy trzecim kanałem przez który płynie energia jest Sushumna. Otóż Ida i Pingala zawierają przeciwne energie, które w efekcie mistycznego aktu jednoczą się, by popłynąć wzdłuż Sushumny. Powstała wówczas siła nazwana jest Kundalini i jak wierzą jogini niesie ona ogromną moc i ostateczne wyzwolenie. Oto jak pisze o Kundalini autorytet w zakresie kultury indyjskiej Mircea Eliade: „Teksty stale powracają do tego motywu : trzymaj się drogi środkowej, prawa i lewa są pułapkami. Odcinaj dwa skrzydła zwane słońcem i księżycem. Skoro księżyc i słońce są razem wymieszane, zasługa i przeciwieństwo znikają natychmiast. Droga prawa i lewa są pułapkami”.

Przekładając idee Kundalini na współczesny język można powiedzieć, że tylko równowaga funkcjonowania półkul zapewni człowiekowi harmonijny rozwój. Przewaga prawej półkuli to droga zwątpienia i niepewności, przewaga lewej to życie złudzeniami. Kundalini, o ile istnieje, godzi te dwa przeciwieństwa. Nie przez przypadek jedną z technik „budzenia” Kundalini jest naprzemienne oddychanie raz jednym, raz drugim nozdrzem – na poziomie neurologicznym odpowiada temu naprzemienna aktywacja prawej i lewej półkuli. Obecnie bardzo modne są tak zwane „mind machines” – urządzenia opierające się na biologicznym sprzężeniu zwrotnym, lub stereofonicznym efekcie dudnienia. Służą one do synchronizacji półkul co oznacza (zintegrowane) działanie całego mózgu na jednej fali.  Jest to równowaga między autonomicznym układem sympatycznym i parasympatycznym, jak również między kreatywnością a odtwarzaniem znanych wzorów.

Czyżby w ten sposób nauka po raz kolejny zrównała się z mistyką? W jaki sposób można pogodzić synchronizację półkul z 90 minutowym cyklem dominacji? Na to i wiele innych pytań dociekliwy Czytelnik będzie musiał sam sobie odpowiedzieć. Moim celem było sprowokowanie do myślenia, nie zaś wyciąganie jednoznacznych wniosków.